Art. z Gazety Wyborczej

Byli szefowie Spółdzielni Mieszkaniowej „Sokolnia” w Sosnowcu zostali oskarżeni o sprzedaż 111 mieszkań wraz z lokatorami. – Ich cena była zaniżona, a nabywca nie zapłacił całej kwoty za lokale – twierdzi prokuratura. Śledczy walczą teraz przed sądem cywilnym o unieważnienie umów sprzedaży.

Sosnowiecka spółdzielnia Sokolnia zarządzała kilkuset mieszkaniami w blokach i kamienicach należących przed laty do miejscowych kopalni. Zakładowe mieszkania przekazano na rzecz spółdzielni pod warunkiem, że umożliwi ona ich wykup lokatorom. I to po preferencyjnych warunkach.

Specjalny zespół śledczy

W latach 2009-2012 większość lokali faktycznie została sprzedana. Tylko że nie mieszkańcom, lecz prywatnemu przedsiębiorcy. Co więcej, zrobiono to po cichu, bez informowania lokatorów. – Prezes spółdzielni nikomu o tym nie powiedziała i jak gdyby nigdy nic zbierała od mieszkańców zaliczki na poczet wykupu przez nich mieszkań. To była perfidna zagrywka, bo przecież wiedziała, że już dawno zostały sprzedane – mówi pan Damian.

Sprawa wyszła na jaw dopiero wtedy, gdy nieświadomi lokatorzy zaczęli dostawać pisma od przedsiębiorcy, który kupił od Sokolni bloki. Lokatorzy budynków przy ulicy Lipowej, Przyjaciół Żołnierza i Okulickiego dowiedzieli się z nich, że mieszkania, w których mieszkają, należą już do kogoś innego.

– Na dzień dobry ten człowiek podniósł czynsz o 200 procent! Kto nie był w stanie tego płacić, od razu miał postępowanie eksmisyjne. Moi rodzice próbowali odzyskać w spółdzielni zaliczkę wpłaconą na wykup mieszkania, ale okazało się, że nie ma tych pieniędzy. Po prostu wyparowały – wspomina pan Damian.

W Prokuraturze Okręgowej w Katowicach powołano specjalny zespół śledczy, który miał zbadać kulisy sprzedaży mieszkań. Efekt? – Skierowaliśmy do sądu akt oskarżenia przeciwko dwóm członkom zarządu spółdzielni mieszkaniowej Sokolnia oraz przedsiębiorcy, który kupował od niej mieszkania, bo te transakcje zostały przeprowadzone z naruszeniem prawa. Oskarżeni odpowiedzą za przestępstwo niegospodarności, wyrządzenie szkody w wysokości prawie 2 mln zł, a także wprowadzanie w błąd notariuszy, którzy sporządzali akty notarialne – wylicza prokurator Marta Zawada-Dybek, rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Katowicach.

Inny proces o inne mieszkania

Zdaniem prokuratury członkowie zarządu Sokolni sprzedawali mieszkania bez sporządzenia operatów szacunkowych i po zaniżonej wartości. – Dodatkowo nabywca nie zapłacił za część kupionych mieszkań, a mimo to członkowie zarządu spółdzielni nie podjęli żadnych działań zmierzających do wyegzekwowania zapłaty – podkreśla prok. Zawada-Dybek.

W trakcie śledztwa ustalono, że oskarżeni zapewniali notariuszy, że lokatorzy nie mają prawa pierwokupu mieszkań, a opłata za nie została uiszczona przed sporządzeniem aktu notarialnego. Te okoliczności były nieprawdziwe. – Zakończone śledztwo dotyczyło nieprawidłowości przy sprzedaży aż 111 mieszkań – podkreśla rzecznik prokuratury. Oskarżeni nie przyznali się do winy, częściowo złożyli wyjaśnienia. Na poczet przyszłej kary śledczy zabezpieczyli jednemu z nich majątek o wartości miliona złotych.

Od dwóch lat przed Sądem Okręgowym w Katowicach przeciwko tym samym oskarżonym toczy się proces w sprawie sprzedaży kilkudziesięciu innych mieszkań. Kolejne dwie osoby odpowiadają za pranie brudnych pieniędzy. Okazało się bowiem, że przedsiębiorca, który kupował mieszkania od spółdzielni, zaraz potem część z nich sprzedał podstawionym osobom.

Prokuratura włączyła się też w postępowania cywilne w sprawie unieważnienia aktów notarialnych sprzedaży mieszkań. Postępowanie dotarło do Sądu Najwyższego, który uchylił decyzję unieważniająca umowy, sprawa toczy się dalej. Śledczy badają teraz kolejne transakcje związane ze sprzedażą mieszkań zakładowych.

Sosnowiecka spółdzielnia Sokolnia znajduje się w stanie likwidacji. Jej była prezes zmarła trzy lata temu i nie doczekała procesu.


Dodaj komentarz